Mauro podsumowanie

Kilka słów tytułem podsumowania naszego, październikowego wyjazdu:

Podstawowym latawcem był dla mnie Ozone REO 8m, dwa dni jazdy miałem na 6m, dwa dni na 10m, wiatr głównie w zakresie 20-23kt, czasami trochę więcej, dwa dni słabsze 13-15kt, temperatura 22-25C, większość dni słonecznych, jeden z dużym zachmurzeniem i …2x po 15min deszczu;).
Pierwszy tydzień ze średnią falą na rozpływanie, drugi z dużą i końcówka trzeciego ze sporo mniejszą już falą.

Ogrom emocji, spory progres,groza, duże dawki adrenaliny, piękno i monumentalność FALI, każdy odbiera TO inaczej, dla mnie to wrażenia na pograniczu mistycyzmu, w zasadzie trudne do opisania słowami, trzeba TEGO spróbować, aby poczuć wszystkimi zmysłami o czym mówię i że nie jest to tylko gawęda nawiedzonego kitesurfera :)!

Nauczyłem się z tego potencjału w sposób świadomy korzystać, to  ważne!

Dodatkowo panuję nad większością istotnych danych  [ pływy, kierunek, wielkość swell’u i wiatru]

Często w naszych rozmowach powtarzał się jeden motyw przewodni, że „balansujemy na cienkiej, czerwonej linii”, osobiście uważam, że to szczera prawda i nie ma w tym żadnej kokieterii, czy fałszywie pojętego „heroizmu”, tak po prostu jest, taka specyfika jazdy po dużych falach,ryzyko to integralny jej element, nagrodą są nieprawdopodobnie silne i piękne doznania, niedostępne z pozycji  fotela przed TV;)…

Dlaczego jeździmy na Mauro? przynajmniej kilka powodów znajdziecie w poniższym filmiku:

Make My Day 5 Mauritius / One Eye from Jeremie Eloy on Vimeo.

 



Zostaw komentarz