Szlakiem Orlich Gniazd

Niedzielny poranek, zmiana czasu na zimowy, światło dnia chce mi wydłubać oko, o czaszkę obija się jedno pytanie: czy z niedzieli można wycisnąć jeszcze więcej?…można;)!!!

Zbiórka 9.15 pod :Skałą” na Błoniach,ruszamy, chrzęst szutru spod kół,przez pierwsze 20km mam w kolanie stado jerzy, ale ‚nie ma lipy’, jak mawia hardcorowy Koksu, Robert Brunejko.

Śliczna trasa Orlich Gniazd,pętla w Lesie Zabierzowskim, topimy się w słońcu, na deser Dolina Mnikowska zamyka pętlę,Yurek rwie do przodu, wracamy do Krakowa.

Bardzo spodobała mi się ta świecka tradycja sobotnio- niedzielnych wypadów rowerowych i póki nie skuje lodem będziemy ją pielęgnować, a potem to już tylko …snow, snow, snow i latawce w wydaniu zimowym- snowkiting!



Zostaw komentarz