O tym, jak przez przypadek zastartowałem w Pucharze Polski K-race

Za namową Mec’a wybraliśmy się na Zatokę w czwartek! Meteo niezłe, więc ruszamy!
Po przyjeździe okazuje się, że niż atlantycki się odsunął na północ i z dobrej prognozy zostało tylko wspomnienie:(. Warunki na wodzie 9-13kt więc szału nie ma i zostaje tylko bujanie się na 13stce i dużej desce, bądź siedzenie na brzegu i narzekanie na brak wiatru. Więc zacząłem kombinować co by tu z tak „pięknie” rozpoczętym dniem zrobić. Okazuję się, że chłopcy w bazie Molo surf szykują się do wyścigów Race w ramach Pucharu Polski. Krótka gadka z Andrzejem Ożogiem[ Japa]i  za jego namową[ pożycza mi deskę North race 59] postanawiam wziąć udział w zawodach!!!, czym zaskakuję sam siebie;););)

Warto wspomnieć, że jest to mój pierwszy kontakt z taką deską! Kompletnie odmienna technika prowadzenia, dość spory czas potrzebny na przestawienie i adaptację, więc o sensownym wyniku nie może być mowy, dodatkowo okazuje się, że pożyczony, mój największy latawiec 13stka jest po prostu nie z tej bajki, pozostali zawodnicy używali głównie 16,17,18m.  Okazuję się, że w tej konkurencji 13stka traktowana jest, nie jako duży latawiec[ jak do tej pory mi się wydawało;)] tylko jako kite na średnie lub silniejsze wiatry, a bazowym latawcem dla dla lżejszych jest 16stka, a cięższych 17-18m.

Rezultat łatwy do przewidzenia, w wyścigach rozgrywanych w granicznym wietrze nie miałem żadnych szans, natomiast w kilku, gdzie nieco mocniej przywiało, udało mi się objechać kilku zawodników, co poczytuję sobie za sukces i mam trochę satysfakcji, bo był to mój pierwszy kontakt z tym bardzo specyficznym sprzętem + za mały[ o jakieś 3-4m!!] na te warunki latawiec, tak że ten… no, jest potencjał;)

walka na noże;)

Tak, czy inaczej, sporo dobrej zabawy, fajnej, sportowej rywalizacji, taktyka regatowa, technika pływania,etc; bardzo dobra atmosfera wśród zawodników i w całej bazie Molosurf [ sam Molo jest gigant gość;byle tylko poćwiczył przemowy;)].Metaxa na plaży, grill w bazie, wszystko to i wiele więcej złożyło się na ten wyjazd i sprawiło, że zamiast smętnego siedzenia na plaży, spędziliśmy trzy dni ciężkiej harówki i nowych doświadczeń-doznań na wodzie;).

Nie obawiajcie się nie zakochałem się w race, tak jak w jeździe wave, ale doceniam potencjał tej dyscypliny kite’a i nowe wrażenia i doświadczenia jakich dostarcza.

I jak tylko uda mi się jakimś cudem zdobyć, współczesny, odpowiedni sprzęt [ deska race + minimum 15stkę sprawny latawiec, np Ozone Edge 15m, na, którym Świstak zajął 3cie miejsce]] to chętnie zmierzę się w następnych edycjach tych zawodów?!

Link do galerii zdjęć z zawodów TU



Zostaw komentarz